Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Witam na stronie poświęconej
mojej „przygodzie”  z misjami.
Chciałbym się podzielić tym
co przeżywam i doświadczam.

Zapraszam do towarzyszenia
w mojej misyjnej drodze.

x Tomasz Pyś

Niedziela Palmowa i Święte Triduum

imagesNa początku wszystkim chciałbym życzyć, aby Zbawiciel, który dzisiaj oddał za nas życie, przez swoje zamrtywchwstnie przyniósł nam pokój i pomogał nieść ten Boży pokój wszystkim ludziom.

A teraz po kolei…

Czytaj dalej

Dzień Kobiet

kwiatyTo bardzo ważne święto w Kazachstanie. I dlatego nie dziwi dwa dni wolnego. Tak, tak, poniedziałek i wtorek. My też świętowalismy w naszej parafii. Rano była Msza święta w intencji wszystkich naszych Parafianek, potem kilka piosenek i wierszy w wykonaniu dzieci. No i oczywiście czaj. A po obiedzie pojechalismy pozdrowić Siostry ze Szcucińska.

A tak przy okazji – Drogie Kobiety – wszystkiego najlepszego! Aby to święto było w każdy dzień w roku!

Z modlitwą – o. Tomasz

I znowu na nowym

GykKaIVM5N4Kolejny Wielki Post. Czas pokuty i żalu za grzechy. Cóż… I mnie trzeba żałować, szczególnie za grzech zaniedbania. Zawsze gdzieś była ta myśl, coś trzeba napisać. Ale jak zacząć po takiej przerwie? I tutaj pojawiła się okazja – zmiana. Owszem, bardzo nieoczekiwana. Ale tak to tutaj bywa, ktoś nagle wyjedzie i zaczyna się „tornado”. Tyn razem i nie ominęło mnie. Czytaj dalej

Pascha

10I minął Wielki Post. Ba! przeleciał tak szybko, że nie zdążyliśmy się nawet obejrzeć. Troszkę się działo, kilka tysięcy kilometrów za nami. Misyjne radości i smutki. Czego więcej? Czas pokaże. Po kolei.

Czytaj dalej

Dwa chrzty

DSC_0164Idzie luty, podkuj buty. To przysłowie chyba już zostało zapomniane w Polsce dawno. A w Kazachstanie trzeba dobrze okna pozamykać. One już dawno pozamykane, ale szczególnie w lutym i marcu trzeba jeszcze raz to sprawdzić. Dlaczego? A bo wiosna idzie. A z wiosną silne wiatry – burany. W mieście ich tak nie czuć jak w wiosce, ale też swoje robią. Wczoraj trochę się zdziwiłem, kiedy jechałem odwiedzać moich Parafian, a tu nawet i główne drogi miejscami widać było, że dobrze zawiewało. Ale dojechać się wszędzie dało. I działy się cuda… Czytaj dalej

Nowy Rok

1Nowy Rok niesie wiele nadziei, ale i obaw. Tak chyba jest u każdego. To ciekawe, że w ten jeden moment, tak dużo myślimy o tym co było i patrzymy w przyszłość, myśląc, o tym co będzie. Nie chcę robić tutaj jakiś podsumowań. Jedno tylko widzę, że się opuściłem w pisaniu tutaj. A już obiecywałem, że będę co tydzień chociaż pisał. Cóż, teraz nie obiecuję, ale będę się starał. Czytaj dalej

Na polskiej ziemi

mapsOstatnio zaobserwowałem ciekawe zjawisko. Chyba nie można go nazwać ani przyrodniczym, ani fizycznym. Ale to już nie każdy klasyfikuje według swojego pomysłu. Otóż, jeśli na coś czekamy, to czas ciągnie się niemiłosiernie, a jak to już przyjdzie, biegnie tak szybko… I proszę, już dwa tygodnie pozostało do mojego powrotu do Kazachstanu. I niby wiele się nie dzieje, a jednak…

Czytaj dalej

Adwent

To czas oczekiwania, to wszyscy wiedzą,  nie trzeba nikomu przypominać. Cały czas na coś czekamy, ja czekałem z niecierpliwością na dzisiejszy dzień,  a teraz czekam na samolot do Warszawy – już. 6 godz. za mną, zostały tylko 3. Może ( mam taką nadzieję)  niektórzy z Was czekali na wpis, co się dzieje te kilka tys. km na wschód od Polski. Tak więc po kolei.

Czytaj dalej

Rocznica

W niedzielę upłynęło dokładnie 3 lata, jak przyjechałem do Kazachstanu. Pamiętam podróż, komfortowo, przez Frankfurt, ale wtedy tak było najtaniej. I te pierwsze wrażenia, ciekawość, jak to w tym Kazachstanie jest. A teraz wszystko już normalne, jak u siebie. I pewnie jak przyjadę do Polski, to na początku będzie dziwne wrażenie. Przed wylotem wtedy odprawiałem Mszę św. na lotnisku Chopina – wspomnienie bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Dobrego patrona dostałem na wyjazd. Trzeba mi pamiętać jego dewizę „Zło dobrem zwyciężać”. To chyba najlepszy przepis na pracę i służbę dla każdego misjonarza, ale i dla każdego kapłana. Czytaj dalej

Jak Ojciec Święty

marszrutOczywiście nie chodzi o to, że nauczam, czy mam autorytet jak Papież. Ale w ostatnim czasie poruszam się jak Ojciec Święty, oczywiście przed konklawe. Niestety, auto dalej nieczynne, co niestety rodzi pewne problem, bo nie wszędzie się da dotrzeć. A tam gdzie się da, docieram autobusem. I tak w zeszłą sobotę – Aksu, a w niedzielę – Kaczyry. O ile do Aksu jeździłem już kilka razy marszrutką, to do Kaczyr pierwszy raz. Było trochę strachu. Czytaj dalej