Mała czarna

Ciekawe co przychodzi na myśl? Może kawa, taka właśnie – mała czarna – szczególnie rano. Dla niektorych to marzenie, szczególnie jak się często korzysta z funkcji „drzemka” w telefonie. I potem już nie zostaje czasu, wszystko biegiem. A może, szczególnie dla Pań, to obowiązkowy element garderoby, który wisi w szafie (gdzieś przypadkiem wyczytałem). Pewnie mogą być i inne skojarzenia. A tym razem chodzi o coś zupełnie innego😉

Mała Czarna to….… od miesiąca mój nowy mieszkaniec.

20160902_221319

Tak, kotka. Przedstawiam Wam Rutkę.

Lubię koty. Chyba najbardziej za ich niezależność. Jak to się mówią, zawsze chodzą swoimi drogami. I zmuś tu kota, żeby coś zrobił. Albo żeby czegoś nie robił. Popatrzy się na Ciebie zdziwiony i zrobi po swojemu. A z drugiej strony przywiązują się do człowieka. Podobno nawet myślą, że to my u nich mieszkamy. Troszczą się o nas, przynoszą myszy, żebyśmy nie byli głodni, albo budzą wcześnie rano, abyśmy przypadkiem nie zaspali. To tak żartem. A serio, przyjemnie jak wchodzisz do domu i wita Cię taki mały przyjaciel. I od razu pokazuje co trzeba zrobić, co jest najpilniejsze. Oczywiście, kierunek kuchnia.

Tak patrząc na zwierzęta, to można w nich znaleźć nas samych. Nawet w tej relacji do wiary. A co, inni porównują do ptaszków, motylków, do kota nie można? Bo czy my czasami nie chcemy być tacy niezależni od Pana Boga? A z drugiej strony zawsze wracamy, nieraz jak te przysłowiowe „marcowe koty” całe podrapane. A jak już czegoś koniecznie chcemy, czy nie jesteśmy jak głodny kot?

Chociaż najlepiej być takim, który cały czas obok, co by się nie działo. Jak Rutka.

Tak trochę z przymróżeniem oka. Ale chyba prawdziwie.

Pozdrawiam – o. Tomasz

P.S. Muszę iść, Coś w kuchni miauczy😉

20160902_221250 20160820_150516_hdr 20160901_083720

4 responses to “Mała czarna

  1. Ooo jaka piękna Maleńka🙂 a no tak, chodzimy własnymi drogami, wszystko musimy po swojemu. Ale dobrze, że wracamy i miauczymy do Pana, żeby nam dał jeść, bo przecież tylko On daje takie jedzenie, które nas może nasycić😉
    Pozdrawiam!

  2. kiedyś też miałam czarnego kota, wychodził po mnie do połowy drogi kiedy wracałam ze szkoły,🙂 taki mały przyjaciel

  3. tak, to fakt, – najlepiej być takim człowiekiem, który cały czas jest blisko Boga, co by się nie działo – Jezus to najlepszy Przyjaciel

  4. Też mam kotkę, od sierpnia/2016, ale w domu jak do tej pory chyba rządzi pies.Ja odwrotnie, nie bardzo lubię koty, ale na to wygląda,że muszę z Kicią się polubić. Fajnie było czytać wcześniej i o kotach chyba o Maurycym. Na to wygląda, że czy w Kazachstanie, czy na Podkarpaciu koty rządzą się podobnymi prawami. Pozdrawiam!!! Życzę radości i cierpliwości z opieki nad Rutką. A tak naprawdę, to jest miło znowu poczytać i o kotce i o misyjnym życiu tak daleko od Podkarpacia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s