Dwa chrzty

DSC_0164Idzie luty, podkuj buty. To przysłowie chyba już zostało zapomniane w Polsce dawno. A w Kazachstanie trzeba dobrze okna pozamykać. One już dawno pozamykane, ale szczególnie w lutym i marcu trzeba jeszcze raz to sprawdzić. Dlaczego? A bo wiosna idzie. A z wiosną silne wiatry – burany. W mieście ich tak nie czuć jak w wiosce, ale też swoje robią. Wczoraj trochę się zdziwiłem, kiedy jechałem odwiedzać moich Parafian, a tu nawet i główne drogi miejscami widać było, że dobrze zawiewało. Ale dojechać się wszędzie dało. I działy się cuda…Bo jak inaczej nazwać Chrzest, powiększenie Parafii czy mówiąc inaczej – wcale nie patetycznie – całej wspólnoty Kościoła? I to tym większa radość, że to mój pierwszy Chrzest w tej parafii. I tak w sobotę zebraliśmy się w naszej małej kaplicy w Kaczyrach na niedzielną Mszę św., ale tym razem bardzo szczególną, bo połączoną ze tym Sakramentem. Igor Józef – tak się nazywa nasz nowy parafianin. Bardzo spokojny, nie zapłakał ani razu, nawet potem po Mszy, jak wszyscy go brali po kolei, aby zrobić pamiątkowe zdjęcie. Dopiero delikatnie kwęknął, aby przypomnieć mamie, że czas skończyć te wszystkie sesje, bo on zgłodniał.

Ale miało być o dwóch chrztach. Drugi całkiem inny. Ale nie mniej cudowny. Starszy, umierający człowiek. I jak to Bóg pokazuje swoją łaskę. W piątek do kościoła w Pawłodarze przyszły dwie kobiety – Kazaszki, aby zapytać się o pogrzeb. W rozmowie okazało się, że człowiek jeszcze żyje, choć pewnie niewiele dni życia mu zostało – ostatnie stadium raka. I chciały wcześniej wszystko przygotować, bo on Niemiec, choć żona była Kazaszką. I z szacunku chciały, aby ksiądz katolicki go pochował. On nie było ochrzczony, więc rozmowa, a może pojednać go z Bogiem przed śmiercią. Umówiliśmy się, że jak będę jechał z Kaczyr, wstąpię do nich, bo to po drodze. I tu ciekawe rzeczy się działy, nie mogliśmy się dodzwonić, ja słyszałem jej głos, ale ona mnie już nie. I gdzie tu jechać, jak adresu nie ma, ani nazwiska? Ale w końcu przez sms dogadaliśmy się. Przypadek? Ciężko uwierzyć. I rzeczywiście, w domu, prawie na kraju wioski, w jednym pokoju leżał starszy człowiek. Już nawet ciężko było mu wypowiedzieć dwa trzy słowa. Ale po wyjaśnieniu potwierdził, że chce zostać ochrzczony. Zaprosiliśmy też rodzinę, aby z nami była na modlitwie. I kiedy przyszedł czas pytań o wiarę, ktoś z rodziny mówi, ale on nie może już nawet słowa powiedzieć. Ja się zdziwiłem, bo przecież przed chwilą z nim rozmawiałem. I odpowiadał wyraźnie. Przypadek? Ja nie wierzę, u Boga nie ma przypadków.

Dwa chrzty, jak różne, jeden u początku życia, drugi u końca.

Pozdrawiam – o. Tomasz

P.S. Na zdjęciu praprabauszka trzyma praprawunka (to nie pomyłka)

4 responses to “Dwa chrzty

  1. Tam też lubią niebieski kolor?

  2. Jezu nasz –
    Niech będzie uwielbione Przenajświętsze Imię Twoje
    Niech będzie uwielbione Przenajświętsze Serce Twoje
    Niech będzie uwielbione Przenajświętsze Miłosierdzie Twoje
    Amen

  3. Księże Tomku, proszę wrzucać na bloga więcej zdjęć!🙂 Pozdrowienia z Dąbrówek.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s