Na polskiej ziemi

mapsOstatnio zaobserwowałem ciekawe zjawisko. Chyba nie można go nazwać ani przyrodniczym, ani fizycznym. Ale to już nie każdy klasyfikuje według swojego pomysłu. Otóż, jeśli na coś czekamy, to czas ciągnie się niemiłosiernie, a jak to już przyjdzie, biegnie tak szybko… I proszę, już dwa tygodnie pozostało do mojego powrotu do Kazachstanu. I niby wiele się nie dzieje, a jednak…

Wiza

Najważniejsze, że wiza już jest. Zaraz w następny dzień po przylocie, udałem się na Królowej Marysieńki złożyć dokumenty na nową wizę. Zdziwienie, zawsze chociaż kilka osób czekało w kolejce pod Ambasadą, a tutaj nikogo. Myślę, pewnie w środku teraz się czeka. Dzwonię i mówię, ze chcę złożyć dokumenty na nową wizę, wchodzę do środka, a tam puściutko. Oczywiście ja nie narzekam, wręcz przeciwnie, zadowala mnie taki stan rzeczy. I tak samo było przy odbiorze – od razu, z marszu, może dlatego, że zima?

Rekolekcje – Huta Mińska

A w drugi „weekend” mojego pobytu, pomagałem mojemu koledze z seminarium prowadzić rekolekcje adwentowe w parafii, w której on pomaga. Wielka radość, ks. Wojtek, wspomniany kolega z seminarium jedzie na misje na Jamajkę! I stąd jest w Warszawie na przygotowaniu do wyjazdu, a w niedziele pomaga w parafii. Jakoś podzieliliśmy nasze homilie i mnie przypadło dla dorosłych i dla chorych. Wojtek mówił do dzieci, młodzieży i do młodzieży pracującej.  Jeśli kogoś to interesuje, to tematem było „Oczekiwanie na Księcia Pokoju”. To ciekawe doświadczenie, taki trochę powrót w czasie do polskiej rzeczywistości duszpasterskiej. Dziękuję wszystkim, którzy modlili się w intencji tych rekolekcji.

huta

Odpoczynek

A po rekolekcjach, chcąc czy nie chcąc, musiałem kilka dni odpocząć. Przyplątało się jakieś… coś. Na szczęście nie było tak źle. Kilka dni pospałem, poleżałem, coś tam między czasie pooglądałem w TV.

termoter

Przygotowania

A potem przygotowania do Świąt. Wczoraj byłem na Opłatku w Przemyślu z Ks. Abpem Michalikiem. Spotkanie ze znajomymi księżmi, potem wspólny obiad już w mniejszym gronie. Kilka miłych rozmów, wiele zainteresowania i życzliwości. Był jeszcze jeden misjonarz, z Ekwadoru. Tak więc w tym roku to spotkanie miało i akcent misyjny. A jeśli chodzi o przygotowania do Świąt, to nie myślcie, że coś tam w kuchni działem. Chociaż…. zawsze z radością pełniłem rolę „konsultanta”, czy mnie o to mama albo siostra prosiły czy nie. Już teraz mogę powiedzieć, że uszka i pierogi wyszły wyśmienicie. Pozwolę sobie na małą dygresję, taką kulinarną, kilka dni temu próbowaliśmy z mama robić manty. To takie pierogi, przeważnie z mięsnym farszem, gotowane na parze.

manty1 manty2

A tak to pełniłem rolę zaopatrzeniowca, tudzież kierowcy. Wszystko już kupione i spokojnie można czekać na Święta…..

One response to “Na polskiej ziemi

  1. aależ ta mama musi być szczęśliwa..że ma wszystkie dzieci przy sobie. Radosnych Świąt !

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s