Idzie jesień?

Oj, pewnie tak. Zresztą tutaj kalendarzowa już się zaczęła z początkiem września. I choć jeszcze nie jest bardzo zimno, to już w domu podgrzewamy troszkę. Ale nie trzeba palić w piecu! Cud ogrzewania miejskiego. Ostatnie dni, to jednak prawdziwe Babie lato, ładne słoneczko i dość ciepło w ciągu dnia. A my wykorzystujemy tę pogodę, aby się przygotować do zimy. W drugim domku, trzeba ocieplić werandkę, bo tam jest też łazienka, a przy większych mrozach (-40, -45), w środku pojawiał się szron. I tutaj rada dla wszystkich seminarzystów, tudzież przełożonych seminariów duchownych: wprowadźcie nowy przedmiot – podstawy budownictwa. Potem człowiek sam musi się uczyć, a czasami to nauka bolesna (np. poobijane palce, i to nie tylko u rąk). Wracając do tematu, jak skończymy pracę, efekt pokażę. Nie chcę wcześniej, bo się jakiś budowlaniec-fachowiec może przyczepić, że technologia nie ta. I tutaj pewnie parę słów wyjaśnienia. Mieszkamy prawie kilometr od kościoła (kościół jest na ulicy Suworova, a my mieszkamy przy ul. Ivanova – kto nie jest leniwy może popatrzeć na mapie). To ma swoje zalety, ale i wady. Zalety – cichsza okolica, tak małomiasteczkowo, bo kościół jest przy jednej z głównych ulic. Wady – odległość od kościoła. Nasze obejście to 3 małe domki – dwa mieszkalne, a w trzecim jest kuchnia i kaplica. To tak kilka słów, a propos warunków życiowych.

A poza tym, nadal poznaję moje przyszłe włości. Dzisiaj, już op raz drugi, byłem w Terenkolu (dawna ros. nazwa – Kaczyry) i w Pesacznoje. Te dwie miejscowości są położone na wschodnim brzegu Irtysza. A same Kaczyry, to parafia pw. św. Franciszka z Asyżu. Tak, tak, za tydzień odpust. Tutaj nie ma kaplicy. To znaczy jest, mieści się ona w prywatnym domu, gdzie nawet jest na stałe przechowywany Najświętszy Sakrament, od wielu, wielu lat, chyba jeszcze od pięćdziesiątych lat. No w każdym razie dzisiaj pokonana odległość, to tylko 120 km (w jedną stronę). Zaletą drogi jest to, że nie ma wielu wiosek po drodze, a jak już są, to są one z boku trasy. Wadą natomiast to, że jest ona w remoncie i albo są ograniczenia prędkości do 50 km/h, albo są tak zwane objezdnyje. Technologia remontu w Kazachstanie jest taka, że zrywają asfalt i wszystko z całej drogi, a jeździ się obok, przygotowanymi wcześniej objazdami, na których przeważnie nawierzchnia jest żwirowa. Wiecie, jak to się pięknie kurzy? Jedziesz, a za tobą chmura pyłu. Gorzej jeśli się jedzie za tirem. Tak że pokonanie tej odległości zajęło nam lekko ponad półtorej godziny.

Serdecznie pozdrawiam z jesiennego już Kazachstanu,

z Bogiem – o. Tomasz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s