I już koniec lutego

A i Wielki Post w pełni. Zima za to daje się we znaki, ostatnie jej podrygi, ale za to jakie! Już któryś dzień z kolei wieje. Nasz polski halny, to przy tym zefirek. całe szczęście, że jeszcze śnieg nie pada, bo by było ciekawie. Ale to już podobno zwiastuny nadchodzącej wiosny.

A wiosną będziemy zaczynać pewnie różne rzeczy. Najważniejsza – kaplica. Projekt już na ukończeniu, tylko techniczne rzeczy. Powoli trzeba się brać za przygotowania. Bo niby wydaje się, że czasu dużo, ale on przemknie szybko, a nawet bardzo szybko. A ołtarz peregrynuje. Ludzie go omodlają. Ja to tak czuję, jakby modlili się za nas, za nasze Sanktuarium. My też się modlimy. Jak co środę w nowennie. I coraz więcej próśb i podziękowań. Nie tylko z Oziornego. I dlatego jest u nas nowa myśl, aby tę modlitwę jeszcze rozszerzyć. Te wszystkie intencje będą wędrować do różnych wspólnot, które też będą je omadlać. Chętnie w to dzieło włączyły się Oziornowskie Karmelitki i Wspólnota Błogosławieństw. Na pewno to dzieło podejmą Ojcowie Benedyktyni. Ale na razie są w Szwajcarii. To tak jak w znaku, który symbolizuje Maryję: z litery M idą promienie do dwunastu gwiazd. A tymi gwiazdami będą Ci którzy włączą się w to dzieło. I mam nadzieję, że ich będzie o wiele więcej niż dwanaście. Oczywiście czekamy na Wasze prośby. To dużo daje, modlitwa za innych. To chyba obecny cud tego miejsca.

Wczoraj wróciłem z dnia skupienia. Pojechałem do Kokshetau, do Wspólnoty Błogosławieństw. Dużo daje tak dzień, akie zatrzymanie. Odnawia siły i te duchowe i te fizyczne. Że też wcześniej nigdy na to nie wpadłem. Mam cichą nadzieję, że to będzie moja tradycja.

No i najważniejsze. Już lżej w pracy. O. Sławek powoli wchodzi w kazachstański klimat. Nie o pogodę tutaj chodzi, ale o charakter pracy i naszej parafii. Wczoraj już miał pierwszy pogrzeb. Z językiem radzi sobie bardzo dobrze. A je powoli przyzwyczajam się, że nie jestem sam. No nie licząc kotów. A te urosły. Maurycy już się na krześle nie mieści. Właśnie mi tu pomaga w pisaniu. Siedzi na kolanach i mruczy, co chwila spoglądając. Czyżby sprawdzał czy błędów nie ma?

Tak, spokojny czas, który niestety się powoli kończy.

A w Kościele.. niespokojnie. Chociaż jakoś taki wewnętrzny spokój jest. Choć tutaj rosyjska TV nasiała trochę zamętu ludziom w głowach. Nawet ktoś pytał mnie co to będzie, bo nowy papież ma pozwolić na żenienie się księżom, homoseksualne małżeństwa, święcenie kobiet i tym podobne. No to odpowiedziałem, że jest problem duży. A to było chyba na spotkaniu matek w modlitwie i zaraz zapytały się: a jaki? A ja: muszę żonę znaleźć, a żyło się tak spokojnie. Trochę się pośmialiśmy, ale ludzie to przeżywają. To chyba dobry znak, taki wewnętrzny wyraz troski o Kościół. Szkoda tylko, że ktoś to tak wykorzystuje.

Pozdrawiam – z Bogiem – o. Tomasz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s