Razdiestwo

I już drugie moje Boże Narodzenie, a zarazem pierwsze. Drugie w Kazachstanie, ale pierwsze w Oziornojee, pierwsze jako proboszcz. Wigilia, ten dzień, kiedy myśli biegną daleko, do bliskich, którzy też zasiądą przy wigilijnym stole. To, że 5 godzin później, to nieważne.  W tym roku pewnie nie uda się już pewnie porozmawiać przez Skypa, internet slaby. Ale to nic.

Pewnie trzeba mi się trochę cofnąć w czasie, bo dawno nie pisałem co się dzieje. A dzieje się, dzieje.

Misyjne drogi

Wiem, że to tytuł jednego z czasopism misyjnych, ale ja wcale nie chcę teraz jego reklamować. Choć oczywiście namawia. do czytania. Chcę napisać o. naszych misyjnych drogach, oziornowskich.  Kilka tygodni temu udało nam się w końcu dotrzeć do Dimitrowki.  Planowaliśmy to już od listopada. Ale najpierw było błoto, a potem przyszedł buran i zawiał drogę. I o ile latem to jest to tylko 60 km, to zimą ta odległość zwiększa się do 100. A pokonanie tego dystansu zajmuje około 2 godzin. Bo niestety, kazachstańskie drogi są nak wiatr, nie widzisz ich, ale czujesz.  A coś takiego jak pług śnieżny, można czasami spotkać tylko na głównych drogach. To taka informacja dla narzękających na polską służbę drogową.

Od świtu do zmierzchu

I znowu, to nie tytuł książki czy filmu. Tak było w ową niedzielę, o któreje wspomniałem. Jak wyjechaliśmy było jeszcze ciemno, a jak wróciliśmy było już ciemno. Ale za to udało się dotrzeć do 3-ech wiosek: Dimitrowki, Oktjabrskoje i Makaszewki. I chociaż człowiek zmeczony po takim dniu w drodze, to jednak zadowolony. S. Paschalia, która jeździ ze mną, a w Kazachstanie jest już 18 lat, powiedziała, że dopiero teraz poczuła się na misjach. Zoboaczyła misyjne drogi – w końcu.

Koniec świata

Sami przyznacie, że ten Adwent był szczególny. A to w związku z zapowiadanym końcem świata. Ja to się nawet z tego cieszyłem, bo łatwiej było wprowadzić ludzi w tą atmosferę oczekiwania.21 grudnia przeszedł, a świat nadal istnieje. A czy koniec świata będzie? To było częste pytanie. Oczywiście, że tak! Jeśli tak/mówiłem, ludzie patrzyli na mnie zdziwieni, ale nieraz sami potem dodawali – no tak, tylko nikt nie wie kiedy. I tak oto dzisiaj ostatni dzień Adwentu. Już tam siostry barszcz grzeją, i za kilka godzin się zacznie.

Boże Narodzenie

No i jednak nie udało mi się wysłać tej wiadomości przed Bożym Narodzeniem. Myślę, że jednym z postanowień na Nowy Rok będzie regularne wysyłanie wiadomości co u nas. A chyba zacznie się dziać. Ale wracając do Świąt. Najpierw życzenia.

Chcę Wam życzyć, w imieniu całej naszej oziornowskiej wspólnoty, przede wszystkim pokoju od Nowonarodzonego Zbawiciela. Niech ten pokój zagości w Waszych rodzinach i sercach. Niech Boże Dzięciątko Jezus błogosławi Wam na każdy dzień Waszego życia. My ze swojej strony zapewniamy o modlitwie.

A u nas Boże Narodzenie jeszcze trwa. Nie udało nam się jeszcze dotrzeć do wszystkich naszych kalpic. To znaczy według planu nasze tourne miało się zakończyć, ale wczoraj zaczęło wiać i plany się posypały. Dzisiaj jeszcze będziemy próbować dostać się do dwóch wiosek – Krasnej Polany i Jużnego. Najgorzej było wczoraj, planowalismy jechać do Dimitrowki, Oktjabrskoje i Makaszewki, najbardziej oddalonych wiosek, ale w taką pogodę jest to niebezpieczne. Do Dimitrowki w zimie jest 100 km. Dojechać można, ale czy się wróci? Dlatego tutaj najważniejszy jest zdrowy rozsądek i kierowanie się zasadą: dobry misjonaarz, to żywy misjonarz.

Wigilia

Pozwólcie, że trochę cofnę się w czasie. Bo jak tu nie opisać tak ważnego dla nas każdego wydarzenia? Oczywiście – wigilię przezywaliśmy wspólnie, tzn. Oo. Benedyktyni, ss. Służebniczki i ja. Razem pięć osób. Przecież to nasza rodzina. I było tradycyjnie: modlitwa, opłatek, kolędy – w trzech językach (a może i więcej?), barszcz z uszkami (mniam!) i inne potrawy wigilijne i drobne prezenty dla każdego. Niestety, nie długo, bo o 9tej już Pasterka w Krasnodolsku. A o północy tradycyjnie u nas. Niestety, ludzi nie dużo, sami parafianie to zauważają. Tylko trochę więcej niż w niedzielę. A mówią, że jeszcze kilka lat temu było pełno, aż cięzko było do kościoła wejść. Niesety, to znak, że coraz więcej ludzi jest obojętnych na Pana Boga.

Opłatek

Za to wczoraj mieliśmy spotkanie opłatkowe dwóch grup: chóry i Matek w Modlitwie. Było około 15 kobiet (a może i więcej?) Zaczęliśmy modlitwą Matek w Modlitwie, potem życzenia i dzielenie się opłatkiem i wspólne śpiewania, nie tylko kolęd. Coś te rosyjskie pieśni mają w sobie…. Pani Tosia, moja gospodynie jest też tamadą, a więc było dużo zabaw i konkursów. Dzięki tym dwóm grupom widzimy, że zaczęło już do kościoła chodzić kilka kobiet, którym wcześniej było nie po drodze do Pana Boga z różnych przyczyn. Chwała Bogu! To może i moment do zastonowienia się dla innych parafii (myslę o polskich parafiach), że warto mieć choćby takie Matki w Modlitwie u siebie.

Przed chwilą wiatr otworzył mi drzwi. Coś zaczyna i śnieg się pojawiać, więc decyzja – dzisiaj odpuszczamy – pojedziemy w niedzielę. Miała być wolna i leniwa, ale przez pogodę te dni są takie. Pozdrawiam i przypominam, że pamiętamy w modlitwie. W każdym tygodniu ofirauję Mszę za naszych Dobroczyńców, a więc za Was.

Przypominam też o naszej środeowej nowennie. Jeśli macie jakieś prośby: przysyłajcie, my będzie modlić się i w czasie Nowenny w środę, i potem przez cały miesiąc przed Najświętszym Sakramentem.

Z Bogiem – o. Tomasz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s