Zimowe Oziornoie

Oj dawno nie pisałem, dawno. Niestety, coś znów zablokowali. Ale znalazłem kogoś, kto będzie mi pomagał. Wielkie dzięki z góry Siostro.

SAM_1328

A w Oziornoie  zima w pełni. Najpierw śniegi i wiatry, co zaoowocowało małymiburanami. W sumie pierwszymi w moim życiu, bo w tamtym roku było u nas prawie bezśnieżnie. I od razu szkoła pokory, nie da się wyjechać, albo dojechać. Taki było kiedy wracałem z rekolekcji w Szczucińsku. Trzeba było przenocować w Kellerovce, bo droga zasypana i co zrobisz – nic. A i jak jechałem na drugi dzień, to ładnie zawiewało. Wokoło biało, dosłownie biało. Nie widać gdzie ślady, no i sobie nie trafiłem, lekko zarzuciło i siedzę w zaspie. Było troszkę machania łopatą i udało się. Nie trzeba było wzywać pomocy. Przypomniałem sobie stary sposób kiedy miałem „malucha”: ssanie, kola się kręcą, lekko szarpnąć i wskoczyć. No tutaj nasz staruszek Passat (już nawet pełnoletni), ale jak silnik zgasł, był to sygnał, że koła złapały grunt, to wsiadłem i pojechałem. Ale na szczęście na razie nie pada, teraz idą mrozy: dzisiaj rano było -26. Wczoraj w nocy też nie mniej, bo jak wracaliśmy z Pietropawłowska i przesiadaliśmy się z auta o. Mariusza do mojego, to otwierając drzwi klamka się złamała. Nie wiedziałem, że mam tyle siły w ręce😉 Ale to raczej wina mrozu. Szczęście, że drzwi otwarte już były.

Tak teraz spojrzałem, i okazało się, że cały miesiąc nic nie było, tutaj więc, żeby było chronologicznie parę słów o Wszystkich Świętych.

To dzień, kiedy szczególnie pamiętamy o naszych bliskich zmarłych. Tak jest i tutaj, w Kazachstanie. Ludzie pamiętają o swoich zmarłych i proszą o modlitwę w ich intencji. U nas to Święto trwa trochę dłużej, bo trzeba objechać wszystkie wioski. Niestety nie udało dojechać się do Dmitrowka, najpierw błoto, a potem od razu śnieg. W każdej wiosce Msza święta i potem modlitwa na cmentarzu. Nie wszędzie ludzie idą na cmentarz, bo gdzieniegdzie daleko. Tak więc można powiedzieć, że u nas Wszystkich Świętych to cała Oktawa.

Cóż więcej? Ano dzieje się. Ja ostatnio prawie że mieszkam w samochodzie. Trzeba dopiąć sprawy związane z projektem kaplicy i załatwić zezwolenie na emisję spalin dla naszej kotłowni na następne 5 lat. A to, jak się okazało, nie jest takie łatwe. Na pewno jest bardzo czasochłonne. I też pożera nasz budżet. Bo za projekt trzeba zapłacić (czyli dwie wyprawy do Pietropwłoska – 150 km w jedną stronę), za ekspertyzę, czy nie szumi i nie ma drgań jak palimy w piecu (do Tańszy – do sanepidu, też ze dwa razy – 70 w jedną stronę jak nie ma śniegu, jak jest 100) i potem znów do Pietropawałoska: najpierw do jednego biura potem do drugiego. O benzynie i straconym czasie już nie wspomnę (ale pewnie kilka dni i z tysiąc km). Takie tutejsze realia. Na końcu powiedzą ile mamy płacić za to, że palimy w piecu.

SAM_1316

Za to kaplica powoli idzie do przodu. W tym tygodniu byli architekcie na wizji lokalnej. Pomierzyli, pooglądali. Myśmy ich nakarmili i pojechali zadowolenie. Mam nadzieję, że to się przełoży na projekt. Czekamy.

A ja się uduchowiałem, byłem na rekolekcjach kapłańskich. To też tak inaczej niż w Polsce. Było nas 6 z prowadzącym. Bardzo spokojnie. Mam nadzieję, że da mi to siły do tego co czeka. Bo coś ostatnio mało zaufania, szczególnie jak liczę pieniądze. Przy okazji wielkie BÓG ZAPŁAĆ dla wszystkich Dobroczyńców. Modlimy się za Was cały czas. No nic, mam nadzieję, że Matka Boża się zatroszczy o nas. Napisaliśmy też projekt o nowe samochody, bo te nasze to już trochę strach jeździć. Czekamy na odpowiedź i prosimy o wsparcie modlitewne w tej intencji.

Ale, żeby nie wpaść w narzekanie, to i dobre wieści. Są osoby, które chcą pomóc nam „pozyskać” tabernakula. Szczerze powiedziawszy nie wierzyłem, że ktokolwiek się odezwie, a tutaj proszę. Na razie nie będę mówił co i jak, ale sprawa jest w toku. Naprawdę, byłby to dla nas piękny owoc Roku Wiary. Ja myślę o trzech naszych kaplicach: Krasnodolsk, Krasna Polana i Stepnoje. Zacznę pisać pewnie o naszych następnych marzeniach, bo widzę, że to pomaga. Taka idea, która gdzieś mi tam siedzi w sercu, to Stowarzyszenie, które opiekowałoby się naszym Sanktuarium, przede wszystkim w sposób duchowy, ale i materialny. Tylko trzeba zapaleńców w Polsce, którzy by to poprowadzili. Jakby się zebrała taka mała armia, która by się modliła, mówiła o naszym Oziornym, organizowała pielgrzymki (wcale nie tak daleko) i czasami pomogła po złotóweczce, to my byśmy tutaj już zajęli tylko „Pracą”, tzn. katechezą, i szukaniem ludzi dla Pana Jezusa. No napisałem. Zobaczymy co Sie będzie działo. To będzie sprawdzian czy to jest myśl Boża.

I na koniec też dobra wiadomość: są u nas Matki w modlitwie. Bardzo się cieszę z tej grupy, a Was proszę o modlitwę w intencji wytrwałości.

Do następnego razu (mam nadzieję, że już tak długo nie będziecie czekać).

Pozdrawiam i z Bogiem – o. Tomasz

P.S. Ołtarz dalej peregrynuje – info na stronie: Regina Pacis , a nasz Prezydent „REgina PAcis” został gwaizdą medialną (po cichu mu tego zazdroszczę), ostatnio artykuł w Gościu Niedzielnym na dwie strony całe.

2 responses to “Zimowe Oziornoie

  1. Staram się pomóc w miarę moich możliwości!

  2. nie ma czego zazdrościć…
    a wręcz przeciwnie, nawet dobrze, że Ty ks. Tomaszu nie jesteś gwiazdą🙂
    „ostatni będą pierwszymi” – więc lepiej bądź ostatni🙂

    pozdrawiam
    koty też 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s