Galeria

Ojciec Święty błogosławi Ołtarz

Ostatnia tydzień był pełen emocji. Wiadomo, przygotowanie do poświęcenie Ołtarza i do wyjazdu.Uruchomiliśmy „gorącą linię”, pomiędzy mną, a p. Piotrem. Bo spraw było wiele i cały czas coś jeszcze wychodziło. I w końcu w poniedziałek lotnisko w Modlinie i lot do Rzymu. A Rzym przywitał nas bardzo gorąco – dosłownie. W Polsce prawie przymrozki, a w Rzymie gorąco, ponad 25.

Wtorek. Rano spacer na plac Św. Piotra. Po obiedzie już działamy. Tzn. ja tylko się przyglądałem. Pracowała ekipa p. Mariusza Drapikowskiego. Trzeba było przywieźć i rozstawić Ołtarz. No przyznajcie, sprawa, która wymaga dobrej logistyki: 1,5 tony, ponad 2,5 m wysokości. Wszystko było zorganizowane znakomicie, zresztą nie ma się co dziwić, mają już duże doświadczenie. Trochę małe rozczarowanie, Ołtarz nie będzie ustawiony na Placu, tylko na dziedzińcu. I nie wszyscy z gości będą mogli spotkać się z Ojcem Świętym, raczej będzie to kameralne spotkanie: ks. Arcybiskup Tomasz i kilka osób towarzyszących. Cóż, pewnych rzeczy przeskoczyć się nie da. Trzeba przyjąć to pokornie.

Wieczór wolny, więc dlaczego nie zrobić niespodzianki Ks. Arcybiskupowi i ks. Lucjanowi, którzy lecą prosto z Astany. I rzeczywiście, kiedy zobaczyli mnie na lotnisku, trochę się zdziwili i (mam nadzieję) ucieszyli.

Środa. Rano Msza święta, śniadanie i idziemy na Plac Świętego Piotra. Spotykamy się z resztą i wędrujemy na Watykan. Całkiem inaczej jest, kiedy jest z nami Ks. Arcybiskup. Prawie całą wchodzimy na dziedziniec. Ale wczorajsza informacja potwierdza się: tylko Ks. Arcybiskup i 3 osoby towarzyszące: p. Piotr – prezes, p. Mariusz – artysta i kustosz (czyli ja). Zostajemy na dziedzińcu obok Ołtarza. Inni idą na Plac, czekać na Audiencję Generalną. Dziedziniec jakby pustoszeje. Żandarmeria zamyka bramy, za chwilę przyjeżdża Papamobile. I wtedy niespodzianka, przyjeżdża kardynał Sodano. Podchodzi, wita się i zaczyna wypytywać o Ołtarz, o Regina della Pacem, o Kazachstan, o Oziornoe. Nie śpieszy się wcale i zadaje coraz dokładniejsze pytania. I wtedy, pojawia się limuzyna Ojca Świętego. Kardynał podchodzi, wita się z Ojcem Świętym, prowadzi do Ołtarza, potem przedstawia każdego z nas, o każdym mówi kilka zdań. Ojciec Święty się nie śpieszy, uważnie słucha wszystkiego. Potem podchodzi do Ołtarza i po krótkiej prezentacji pada prośba o błogosławieństwo. Ojciec Święty błogosławi Ołtarz i cały czas, choć przecież nie ma Najświętszego Sakramentu w Monstrancji, trzyma złożone ręce, jakby On tam był. Potem jeszcze kilka słów o Kazachstanie, o Oziornoje, o historii katolików. Potem Ojciec Święty żegna się z każdym, błogosławi i powoli wsiada do Papamobile. Tak to wszystko chyba wyglądało. Ciężko tak dokładnie odtworzyć, bo przecież takiemu spotkaniu towarzyszą wielkie emocje. A potem przechodzimy na Plac Świętego Piotra by uczestniczyć w Audiencji. I pod koniec Audiencji znów niespodzianka – Ojciec Święty pozdrawia po rosyjsku:

Witam pielgrzymów przybyłych z Kazachstanu! Drodzy Przyjaciele, dziękuję wam za wasze pielgrzymowanie i błogosławię was od Ołtarza z Narodowego Sanktuarium Bogurodzicy w Oziornym. Chcę także przekazać przez Was moje modlitewne intencje, za potrzebujących Waszego Kraju: szczególnie dzieciach, chorych i cierpiących. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! (tłumaczenie moje własne).

I na koniec jeszcze raz mogliśmy zobaczyć Ojca Świętego, kiedy przejeżdżał blisko nas, wracając.

Popołudni wizyta w Radio, a potem w L’osservatore Romano w wiadomym celu – zdjęcia.

Wiadomo, wieczór upłynął nam na przeżywaniu tego wszystkiego co się wydarzyło i dzieleniu się tym, z tymi, którzy na tę uroczystość przyjechali.

Środa. Ważny dzień, rozpoczęcie Roku Wiary Mszą św. na Placu Świętego Piotra. Mały kłopot, bo z ks. Lucjanem mieliśmy tylko jedną wejściówkę na dwóch, ale dzięki pomocy ks. Arcybiskupa Michalika i jego dobrym radom, udało nam się zająć miejsca zaraz za biskupami celebrującymi Mszę. Nie będę się rozpisywał, bo każdy zainteresowany może znaleźć to wydarzenie w internecie. Dodam tylko, że to było kolejne przeżycie, uczestniczyć tam, w Rzymie w tej Uroczystości. I potem kiedy słuchałem refleksji różnych osób w radio czy w TV, całkiem inaczej to odbierałem, bo przecież ja tam byłem. Po Mszy, jeszcze wywiad w Radio Watykańskim i, niestety, już podróż powrotna.

To tak w wielkim skrócie i bardzo lakonicznie. Ale wydaje mi się, że pewnych rzeczy nie da się inaczej opisać. Najważniejsze: otrzymaliśmy błogosławieństwo od samego Ojca Świętego. Teraz pozostaje tylko zakasać rękawy i … do „roboty”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s