Życie proboszcza

Jak się okazuje nie jest łatwe. Ale nikt tego nie obiecywał. Szczególnie w takiej parafii jak ta. Ale może po kolei. Przede wszystkim udało mi się podłączyć internet. Korzystanie z niego przypomina oglądanie serialu na Polsacie: włączyć stronę – zrobić sobie kanapkę; przeczytać, kliknąć – iść po herbatę, itd. Ale nie jest źle. Mniej czasu się traci i robi się tylko to co konieczne. Zresztą, czasu na tracenie nie ma za dużo. Cały czas coś się dzieje. I dobrze, o to chodzi. Parafia powinna żyć, szczególnie jeśli to jest Sanktuarium. I szczerze powiedziawszy, gości i pielgrzymów nie brakuje. Byli i pielgrzymi z Kostanai, potem grupa dzieci z Jasnej Polany, a w tym samym czasie Księża Rodacy z Polski, z mojej archidiecezji. Mam nadzieję, że miło wspominają pobyt. Obecnie mamy grupę 4 mam z dziećmi niepełnosprawnymi. Żadna z nich nie jest katoliczką. Ale kto wie, dużo się pytają. Oj, żeby tak i „nasi” się tak dopytywali. A jeśli chodzi o parafię, to zaczynam ją poznawać. Taki stały rytm dnia wyznacza Adoracja, która zaczyna się o 10tej i kończy o 16tej, a także wieczorna modlitwa dla młodzieży o 22giej. No i oczywiście Eucharystia – ale to już o różnej porze. Pierwsze obserwacje. Całkiem inne niż w Kellerovce, bo patrzę z innej perspektywy. Dużo pozytywnych, ale niestety, i tych negatywnych też nie mało. Widać pewien kryzys, szczególnie ludzi młodych. To co w Polsce jest nieraz niezauważalne, tutaj widać od razu, a to z powodu mniejszej ilości naszych wierzących. Ale to będzie kolejne wezwanie – do modlitwy i do pracy. Najbardziej mnie męczy takie siłowanie. Ale to tutaj normalne. Przychodzi nowy proboszcz, może się uda coś załatwić bez wymagań. Zawsze można powiedzieć, że poprzedni proboszcz obiecał. Trzeba tylko ten czas przetrzymać i będzie dobrze. Ale to troszkę kosztuję. Są też oczywiście ludzie, którzy poważnie te sprawy traktują, choćby jutro ślub i widać zaangażowanie młodych, nie tylko w przygotowanie wesela, ale też i w duchowe przygotowanie siebie. A poza tym, zwyczajne życie, czasami jakiś pogrzeb, czasami chrzest.

Oj, bym zapomniał, przecież my się przygotujemy do Święta Młodzieży. Od 11 sierpnia. Spodziewamy się około 300 ludzi, nie tylko z Kazachstanu, ale z całej Środkowej Azji. Wiadomo, ja jako proboszcz miejscowy, zajmuję się logistyką, czyli chyba praktycznie wszystkim ;D. Na szczęście ludzie wiedzą co robić. Ja po prostu postaram się im nie przeszkadzać, tak jak to było na Odpuście.

Prosimy więc o modlitwę w intencji tego Spotkania. I zapraszamy.

o. Tomasz

One response to “Życie proboszcza

  1. Niech Dobry Jezus błogosławi Ci o.Tomaszu w Twojej posłudze kapłańskiej, niech obdarza Cię Swą Milością i Pokojem na każdy dzień.
    Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s