Znaleźć czas

Image

Często mówimy, że nie mamy czasu, że musimy na coś znaleźć czas, albo nawet, że musimy znaleźć czas dla siebie. Ostatnio sobie uświadomiłem, że tutaj w Kazachstanie nie mam tego problemu. Mam czas dla siebie, dla innych, mam czas pojechać do miasta lub w odwiedziny jeżeli zechce i przede wszystkim mam czas dla Boga. Zresztą chyba nie ja jeden, tutaj ludzie mają czas. Jak przychodzą do kościoła czy kaplicy, to nikt nie patrzy na zegarek. A i ja sam jakoś tak spokojnie się mole czy odprawiam Mszę i nabożeństwa, bo mam czas dla Boga i dla tych ludzi. Wydaje mi się, że ktoś nam wmówił w Polsce, że nie może być długo w kościele, bo ludzie nie mają czasu, bo potem nie przyjadą. Hmm… czy to prawda? Dlatego życzę Wam …… żebyście mieli czas, dla siebie, dla innych i dla Boga przede wszystkim. To nie kazanie, to tylko stwierdzenie rzeczywistości, w której teraz żyję. No tak, ktoś może powiedzieć, ksiądz tam nie ma katechezy, to i więcej wolnego. Ale to nieprawda. Jakby ktoś mnie zapytał co przede wszystkim robię, to pewnie bym odpowiedział: jeżdżę samochodem. I jak bardzo lubię to, to już mi się trochę znudziło. Ale tak to tutaj wygląda. Jutro niedziela, „tylko” trzy Msze święte, ale trzeba dojechać najpierw na 9-tą rano prawie 40 km ( i wrócić), a po południ drugie tyle. To nie skarga, tylko stwierdzenie jak jest. Ale za to jakie widoki czasami po drodze… Na przykład kilkaset (to nie pomyłka) koni na stepie. To jeden z wielu.

No początek refleksyjny, ale dalej będzie jeszcze bardziej. W czwartek mieliśmy kolejne spotkanie „Matek w modlitwie”. I jakoś tak usłyszałem „kątem” ucha, że niektóre śpiewają w polonijnym zespole. Na koniec spotkania, nie wiele myśląc, poprosiłem, żeby coś zaśpiewały. One wstały i zaśpiewały „polskie kwiaty”. I się mi rzewnie zrobiło. Tak sobie pomyślałem, że rzeczywiście kawałek do tego domu jest, i że pewnie te kwiaty tam będą zaczynać powoli kwitnąć. Tak jakoś mnie tęsknota za Polską wzięła. Żeby docenić swoją Ojczyznę, to chyba rzeczywiście trzeba wyjechać.

A poza tym, Wielki Post. W piątek Droga Krzyżowa. W kościele wiele ludzi nie było, może kilkanaście. I tak sobie pomyślałem z żalem, oj mało. I zaraz przyszła myśl, że przecież w każdej kaplicy, kilka, albo kilkanaście osób się zbiera, aby też przeżywać Drogę Krzyżową. Od razu żal minął, a potem to nawet sobie pomyślałem, że jakby tak wszystko dokładnie policzyć, to pewnie statystycznie będzie lepiej niż na niejednej polskiej parafii. No nie dziwcie się, że tak porównuję do Polski wszystko. Już miesiąc z małym ogonkiem i jadę do Polski. Pierwsze misyjne wakacje. Już plany są, a jakże, na razie w głowie się powoli układają.

A w niedzielę Gorzkie Żale. Choć to typowo polskie nabożeństwo, komuś udało się pięknie tekst przełożyć i bardzo szybko przyjęło się ono w Kazachstanie. Tylko kazania pasyjnego nie ma, ale za to potem jest katecheza dla dorosłych i dla dzieci.

I tak to ten czas, na którego brak nie narzekam, biegnie coraz szybciej. Z takich nowości jeszcze, to kleryk wrócił już z Karagandy, uduchowiony, po rekolekcjach, które nota bene głosił ks. Marek Pieńkowski z mojej diecezji rodzinnej. Trochę łatwiej jest i pieski bardziej regularnie dostają jeść.

I wiosna już też jest. Tutaj kalendarzowa zaczyna się 1 marca. Ale pogoda też wiosenna. Dzisiaj było już koło zera. Cieplutko już czuć, aż dziwnie. Pozdrawiam więc wszystkich wiosennie. Ten tydzień też się interesująco zapowiada, ale to już następnym razem.

О. Томаш

P.S. Zdjęcie z naszego ogrodu, wykonane dzisiaj, w tle zachód słońca i step.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s