Lekcja pokory

Mogłoby się wydawać, ze spokojnie sobie już ze wszystkim poradzę, bo już wszystko wiem co i jak, a tu pyk, darmowa lekcja pokory od Pana Boga. Po prostu zamarzła woda. I wszystko już wiadomo. Cały dzień odmrażania itd. Chyba o tym już pisałem. Ale jak już drugi raz zamarzło, no to nie trzeba dodawać więcej. Jako, że sam jestem teraz i mam dużo czasu na myślenie, to wymyśliłem, że trzeba Panu bogu za te mrozy podziękować. Bo On nam tak łatwo pokazał, jak to my jesteśmy od Niego zależni. I nie ma się dziwić dlaczego ludzie byli bliżej Pana Boga, dostrzegali tę zależność na co dzień. My dzisiaj myślimy, ze jak zachorujemy, to nie ma siły, musimy wyzdrowieć, przecież nowoczesna medycyna wszystko może. Oj przepraszam, zapomniałem o NFZ. Ale mniejsza z tym, weźmy technikę, z jej pomocą wszystkiemu damy radę. No to się Pan Bóg uśmiał, jak w te ostatnie poranki niejeden z nas piłował rozrusznikiem silnik… i nic. Oj tak, pokora, to to, czego nam brakuje. Mi osobiście nieraz też – dzięki Panie Boże za tę lekcję.

To jeszcze słowo o mrozach. -45 i da się żyć. Ale tylko w domu. Ulice puste, samochody nie jeżdżą, mało tego, drogi pozamykane. Tylko dym z kominów pokazuje, że to nie jest jakaś wymarła wioska. Ciekawe wrażenie. Jak pojechałem na Mszę do sióstr (tam koło naszej Ochronki, pisałem wcześniej, 1,5 km) to samochód cały czas stał na zapalonym silniku. Lepiej odżałować te kilka litrów benzyny niż potem zastanawiać się co zrobić.. No, ale dzisiaj już cieplej, tylko minus dwadzieścia kilka, życie powoli wraca do normy. Ale już tutaj zaczynam się czuć swój. Czasami ktoś zadzwoni po prostu zapytać się, jak się mam w te mrozy, a nawet pani w sklepie już sama coś zagada mniej oficjalnie i nawet dzisiaj zauważyła, że chyba bardziej lubię sery niż mięso. I tak powoli wrastam w te kazachstańskie klimaty.

I ostatnia sprawa. Bo ktoś uważny może mi zarzucić, że nie dotrzymuję obietnic. Wczoraj pierwszy czwartek, a o Mszy za Dobrodziejów ani słowa. No bo jej nie odprawiałem. Ale stwierdziłem, że tyle doświadczam dobroci od wszystkich, którzy się o mnie troszczą w różny sposób, że raz w miesiącu to za mało. Od lutego, będę odprawiał Mszę za Dobrodziejów w każdą sobotę. Polecam Was więc Panu Bogu i dziękuję za Waszą troskę \, a przede wszystkim za modlitwę.

Pozdrawiam – о. Томаш

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s