Choziajin

ImageCzyli po rosyjsku – хозяин, a po polsku – gospodarz. No bo dawniej to było łatwiej. Wystarczyło tylko zapytać Mariusza, albo po prostu powiedzieć, że coś nie działa, albo czegoś nie ma i problem z głowy. No a teraz, nie dość, że nie ma kogo zapytać, to jeszcze mnie pytają. Ale nie jest tak źle. Jak już wspominałem wcześniej, jest kleryk na praktyce, więc nie jestem sam. To znaczy teraz jestem, bo Żenia pojechał na dwa tygodnie do Karagandy na jakieś wykłady. Ale są jeszcze stwory, pieski i tigry. Coś tam więc się zawsze koło domu i w domu też, pod nogami pałęta, a czasami wręcz irytuje natarczywym miauczeniem domagając się o żywność. A teraz szczególnie trzymają się domu cały czas, nawet wąsa za próg nie chcą wystawić, bo mrozy. W Polsce zimno i mroźnie? Niby, że od nas przyszło, z Kazachstanu? To ciekawe skąd do nas. … Już trzeci dzień poniżej -30. I to nie tylko w nocy, w dzień też. I życie jakby zwolniło bieg. Ulice puste, samochodów nie słychać. Dopiero gdzieś koło południa pojawiają się pojedynczy ludzie, opatuleni, nawet nosa nie widać, idący pewnie po najpotrzebniejsze rzeczy do sklepu. Dzisiaj podobno autobusy też nie jeździły. Na parafii życie też zwolniło. Zapowiada się tydzień na plebani. Jak mrozy są – zostajemy w domu. To według najważniejszej zasady misjonarskiej: najlepszy misjonarz, to żywy misjonarz. Zresztą po to nam Pan Bóg dał dar zdrowego rozsądku, żebyśmy z niego korzystali. Tak więc spokój, można by powiedzieć – sielanka (z wielkim mrozem za oknem). Tak tez myślałem dzisiaj rano kiedy obudziłem się. Co będę robić? Jakieś porządki, może trochę poczytam, może po odpisuję na listy. I tak miło było dopóki nie poszedłem do łazienki. Otworzyłem kran i po chwili włączył się hydrofor, ale nie wody nie ciągnął. Zamarzła. Od razu w wyobraźni pojawił się obraz zimy bez wody. Gotowanie wody w garnku, mycie w bali. Najgorzej by było pewnie z praniem. I tak do marca, kwietnia a może i maja? Ale spokojnie, udało się. Z pomocą przyszedł Pan Jurij, który pomaga nam na parafii. I udało się wyciągnąć węża i odmrozić. Na razie woda jest, ale czy nie zamarznie znowu, nie wiadomo.

No nic, czekam na ocieplenie, tak przynajmniej do -20. Wtedy życie wróci.

Pozdrawiam – о. Томаш

2 responses to “Choziajin

  1. Teresa Halikowska

    Ładne kwiatki!!! A my tu w Anglii szczękamy zębami przy +2 stopniach! Ale czuje się zimę nawet przy tej temperaturze!
    Księże Tomaszu, bardzo proszę, niech ksiądz pisze możliwie najczęściej do Maryli i ją krzepi. Ona jest w desperackim stanie; musi podjąć decyzję, czy zgodzić się na chemoterapię, która może być, w jej stanie zdrowia, dość ryzykowna, ale daje cień (nie więcej) nadziei. Naprawdę trudno wiedzieć, co robić!!
    Proszę się za nią modlić i jakoś dać jej poczuć, że nie jest sama!
    A ja ze swej strony pozdrawiam i życzę stoicyzmy w zmaganiach się z ekstremami pogody!
    Pozdrowienia i serdeczności, Teresa z Leamington
    PS. CZY KOMPUTER PRACUJE PRZY TAKICH TEMPERATURACH

  2. Witam serdecznie i pozdrawiam z mroźnego Radomia. Podziwiam Ojca. I z całego serca pozdrawiam Renia z Radomia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s