Spowiedź i droga do Betlejem

Dzisiaj w naszej parafii była spowiedź. Jak to inaczej tutaj wygląda. Oczywiście przyjeżdżają księża do pomocy, ale to może bardziej dlatego, aby ludzie mieli możliwość spowiedzi u innego księdza. U nas dzisiaj gościli dwaj księża z Czkałowa – Saletyni – o. Marcin i o. Paweł. Z o. Marcinem (moim wozem bojowym) pojechaliśmy do Krasnokamionki, około 30 km przez step, a Mariusz został z o. Pawłem w Kellerovce. No cóż… Kilkanaście osób tu i kilka tam. Wiem, brzmi to niemożliwie, ale taka prawda. Trochę budzi się gdzieś w środku taki ból, smutek i pytanie do Pana Boga: dlaczego tak mało? A co z resztą? Ciężko znaleźć odpowiedzi na te pytania. Pozostaje tylko wiara w to, że Bóg sam znajdzie swoje drogi do tych ludzi. Ale oczywiście są i promyki nadziei – to ludzie, którzy naprawdę nieraz zawstydzają swoją wiarą, i to taką żywą, z wyboru. Proszę Was o modlitwę za tych ludzi, za pierwszych o wiarę i obudzenie się głodu Boga, a dla drugich o wytrwanie i dawanie świadectwa swoim życiem.
No a poza tym, to już ostatnie dni Adwentu. Pewnie te dwa tysiące jedenaście lat temu Józef z Maryją już wędrowali do Betlejem. A może już szukali noclegu? To taki ciekawy kontrast: rozhukany świat zajęty sobą, bardzo egoistyczny, nie szukający niczego oprócz dobrej zabawy, a z drugiej strony tych dwoje młodych ludzi niosących wspólnie Tę Wielką Tajemnicę – Jezusa. Jak oni się czuli, wiedząc, że być mają Wielką Radość, Która niedługo przyjdzie na świat i że być może  świat tego nie zauważy szukając swoich namiastek „radości”, które tak naprawdę wpędzają w smutek nicości? Skąd takie myśli? Nie, nie, nie chcę się silić na filozofa czy domowego teologa. W tym roku to czuję. W Polsce te pytanie gdzieś giną przysłonięte gorączkom przygotowań do Świąt. A tutaj widzę to wyraźnie, spotykam ludzi, którzy są zajęci swoimi sprawami i może przyjdą na Boże Narodzenie nawet do kościoła, bo szczęśliwie w tym roku wypada w niedzielę, ale czy szukają w tym wszystkim Jezusa? Tutaj to można czuć dosłownie te dwie rzeczywistości obok siebie: Jezusa, który chce się narodzić i ludzi, którzy jakby nie są zainteresowani tym zupełnie. Tak jak kiedyś – Żydzi w Betlejem. No to budzi pytanie w samym sobie – a ja co?
Mam nadzieję, że jeszcze będzie czas złożyć życzenia Świąteczne sobie nawzajem. A na razie życzę, dobrego przygotowania do Jego Narodzin, żebyśmy Go nie przeoczyli w tym wszystkim – о. Томаш

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s